02 września 2015

NIKE WAW SPEED STREET

WAW Speed Street czyli wyjątkowy bieg nocny. Cały bieg i wszystko co z nim związane było tajemnicą.
Foto. Nike


Rejestracja, zapisy, opłata startowa.
Czyli coś co jest na każdym biegu, a tu było inaczej. Opłaty startowej nie było, numeru startowego nie było,rejestracja też inna niż wszystkie. Na innych biegach wpłacamy jakaś kwotę i biegniemy.
W Nike Speed Street trzeba było tylko przedstawić swój bieg na 1 mile i czekać.
Czekać na maila z informacją czy weźmiemy udział czy nie.
Na imprezę zaproszenie dostało 48 szybkich, szybszych i najszybszych zawodników. W wiadomości była informacja kiedy i gdzie się zbieramy i na tym koniec informacji, jak wspomniałam wcześniej tajemnica.

Dla mnie to była wielka niespodzianka, że udało mi się zakwalifikować, oczywiście do grupy szybkich. Ale to jest sukces i wielkie wyróżnienie dla mnie, że po nie całym roku biegania, a rok po tym jak zmieniłam swoje życie mogłam wsiąść udział w tej imprezie.
Po rannym półmaratonie Praskim trochę się zastanawiał czy jechać (błąd bym zrobiła gdybym nie pojechała) byłam zmęczona, pogoda była cudowna, ale do leżenia na plaży a nie do biegania. Po zastanowieniu się postanowiłam pojechać, co ma być to będzie. Bardzo się cieszę że chęć sprawdzenia nieznanego wygrała z lenistwem. To też jest nauczka na przyszłość - nie odpuszczać, walczyć do końca!
Udałam się na miejsce zbiórki był to sklep ForPro, tu spotkałam innych zawodników, niektórych już znałam, a innych dopiero poznałam. Dostaliśmy prawie jednakowe koszulki, różniły się tylko nazwiskiem, byliśmy jedną drużyną i czekaliśmy na przyjazd autokarów, które miały nas zabrać w miejsce X
Foto. Nike

Autokary przyjechały zgodnie z planem, a my z naszymi kibicami, którzy również mogli pojechać z nami udaliśmy się w nieznane. Zastanawialiśmy się gdzie może być to miejsce, pomysły były różne (m. in stadion narodowy, jakaś plaża a może gdzieś w lesie)

Po kilku, kilkunastu minutach podróży w bardzo przyjemnej atmosferze dotarliśmy na miejsce. Tajemniczym miejscem X, miejscem startu WAW Speed Street okazała się opustoszała fabryka FSO na Warszawskim Żeraniu.
Pierwsze co zobaczyłam to sportowy samochód, duże beczki po oleju i stare hale fabryczne. Scena jak z filmu szybcy i wściekli.


Przywitał nas Adam Kornacki znany z programów motoryzacyjnych oraz Monika przedstawicielka firmy Nike.
Z Adamem :-) 
I z Moniką


I wszystko stało się jasne. Będziemy biegali na 1/4 mili na specjalne przygotowanym na tą okazję torze. Tor zaczynał się przy dawnej hali montażu samochodów po 100 metrach wbiegaliśmy do tunelu pod dawną tłocznią, gdzie biegliśmy kolejne 200 metrów, ostatnie 100 metrów pokonywaliśmy na zewnątrz, przy kibicach. Przy dwu setnym i trzy setnym metrze ustawione były beczki z których buchał ogień. Na starcie były ustawione foto komórki oraz światła startowe, a na mecie drugi komplet foto komórek oraz zegary. Zegary pokazywały czas reakcji na starcie oraz czas biegu.
Na miejscu był również trener lekkiej atletyki Kuba Wiśniewski (Tatra Running),
Z Kubą
 oraz food truck w którym mogliśmy się posilić i ugasić pragnienie. Mieliśmy możliwość zrobienia sobie pamiątkowego foto w foto-budce.
Z Foto budki - było trochę inne :-P
 Była również możliwość przetestowania nowych butów Nike Zoom Elite. Na początku nie specjalnie mi się chciało, bo moje Zoom Vomero są idealne. Mam Vomero 9 i niedawno kupiłam sobie dziesiątki. Dla mnie but świetny, dlatego zastanawiałam się nad przymierzaniem, ale jednak się skusiłam. I co ja biegacz amator mogę powiedzieć na ich temat. Nie jestem przecież specjalistką w doborze butów, nie znam się na systemach i technologiach, które są w tym bucie, ale spodobał mi się ten but. Podczas zwykłego chodzenia i truchtania dla rozgrzewki bardzo zaprzyjaźniłam się z nimi.Buty bardzo lekkie, lżejsze od Vomero, idealnie leżały na nodze, super dopasowane i wyprofilowane. Podeszwa bardzo cienka, a jednak z bardzo dużą amortyzacją, stopa jak wspomniałam wcześniej super pasuje do tego buta i jest bardzo stabilna, a co bardzo ważne dla mnie są przewiewne. Jak bym miała teraz kupować sobie buty to chyba bym się na nie skusiła. Nie lubię zmieniać nic w ostatniej chwili przed startem, a ten but tak mi się spodobał, że się odważyłam i właśnie w nich pobiegłam moje 400 metrów.




48 biegaczy było podzielonych na 3 grupy po 16 zawodników, podział dokonany był na podstawie biegu na 1 milę. Zawody miały formułę pucharową czyli stawała dwójka zawodników z tej samej grupy i lepszy przechodził dalej. Ja na swój start musiałam chwilę poczekać. W międzyczasie oglądałam starty innych przy okazji kibicując 

Tak czekając w pewnym momencie zobaczyłam na telebimie swoje imię i nazwisko to oznaczało, że następny bieg jest mój. Zaczęłam się intensywniej rozgrzewać, dostałam ostatnie rady i wskazówki. I przyjechała taksówka, która odwiozła mnie na start. Taksówką wożącą na start był piękny biały Range Rover. Na starcie szybkie pytanie czy jesteśmy gotowi i świtała zaczęły się zmieniać - czerwone, żółte i zielone. 






Start, pobiegłam.
Dawałam z siebie wszystko, po około 100 metrach mój rywal już zaczął się  oddalać, 200 metrów połowa tunelu, ja biegnę na 100% moich sił czuję gigantyczny ból w łopatce i odczuwam nogi po rannym półmaratonie, ale nie odpuszczam, wszystkie "zapachy z fabryki" oraz dym trochę utrudniają bieg. Jest ogień z beczki na 300 metrach, słyszę kibiców, mam czym oddychać. Jest META. 
Foto. Nike
Biegłam tylko / aż 01:35:39 zajęłam drugie miejsce w tym biegu, a to jak wiadomo oznaczało koniec biegania.

Zostałam do końca aby pokibicować innym m.in Piotrkowi ( PiotroBiegacz ), któremu przyszło zmierzyć się w jednym z biegów z grupy najszybszej z złotym medalistą mistrzostw polski w biegu na 400 metrów z Radosławem Czyż. Właśnie Radosław Czyż okazał się najszybszym uczestnikiem tych zawodów. Organizatorzy aby uatrakcyjnić już bardzo atrakcyjną imprezę zafundowali race dymne i świetlne oraz kolorowe oświetlenie podczas biegów, a że był to wieczór wszystko miało swój klimat.
Foto. Nike
Foto. Nike


Foto. Nike

Na koniec jeszcze pamiątkowe zdjęcie już przy padającym deszczu i nadciągającej burzy. Później już tylko autokary odwiozły nas na miejsce zbiórki.
Foto. Nike


Naprawdę fajna impreza, organizacyjnie wszystko na 5 z dużym plusem ;-)






2 komentarze:

  1. Super Natalio - gratuluję klasyfikacji do grupy szybkich i wspaniałej zabawy ;)

    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń