30 marca 2018

13 PZU Półmaraton Warszawski


Wielka impreza biegowa, wielki bieg i wielu biegaczy. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział. Bo naprawdę miło było, miło było zobaczyć tych wszystkich biegaczy mniej lub bardziej znajomych i tych całkiem nieznajomych.

Medal 13 PZU Półmaraton Warszawski
Medal 13 PZU Półmaraton Warszawski

Przygotowania

U każdego przygotowania do półmaratonu wyglądają inaczej, jedni spędzają godziny na treningach inni w sklepach poszukując nowej koszulki. U mnie za mało czasu na treningi tym bardziej na chodzenie po sklepach. Jedyne zakup biegowe robione były na Expo przy okazji odbioru pakietu, tu opisywałam expoPółmaratonu Warszawskiego. Treningów biegowych też nie było dużo, do marca od czasu do czasu w marcu podobnie. Szczerze mówiąc i pisząc nie łatwo biega się z za dużą wagą. Trochę więcej jest ćwiczeń w domu, waga niestety bardzo powoli schodzi, ale w centymetrach już coś widać. Decydując się na udział w półmaratonie czy maratonie trzeba być świadomym, że nie jest to wycieczka na grzyby. Półmaraton to ponad 21 kilometrów, które trzeba pokonać w określonym czasie. Na półmaraton się zdecydowałam, na maraton, choć bardzo chcę raczej nie uda mi się przygotować w tym roku. Nie będę pisała o badaniach, bo to jest podstawa, nawet nie biorąc udziału w zawodach o własne zdrowie trzeba zadbać.
13 PZU Półmaraton Warszawski
Przed startem


Na chwilę przed.

W sobotę już wszystko sobie przygotowałam, strój na ciepło i na zimno, numer startowy, żele, nawet buty z kurzu przetarłam. Spakowałam córkę, aby rano tylko chwycić jej torbę i zaprowadzić do babci. Na koniec przestawiam zegarki (te, które same się nie przestawiają) i ustawiam 5 budzików (tak na wszelki wypadek) Wszystko gotowe, można pójść spać. Poszłam spać najwcześniej jak się dało, czyli około godziny dwunastej, a budzików ustawione na 6 rano.
13 PZU Półmaraton Warszawski
Rozgrzewka 

Niedziela 25.03.2018

Pobudka 6 rano czasu letniego. Niewyspana i trochę zmęczona. Dzień zaczęty jak zawsze, czyli tabletka, toaleta i czekanie aż minie godzina, aby zjeść śniadanie. Po śniadaniu przebranie i ubranie małej na śpiąco i do babci, bo o ósmej zaplanowany wyjazd. Jak każdy półmaratończyk miałam darmową komunikację, jednak wybraliśmy samochód. Świadomie, wiedząc, że będą ulice pozamykane, będzie ciężko zaparkować, ale tego wymagał plan dnia. Zaparkować się udało, tak około 2 kilometry od startu. Po zaparkowaniu przebrałam się , wybrałam opcje na krótko i ruszyliśmy w stronę startu. Było troszkę chłodno z rana, ale nie tragicznie. Im bliżej startu, tym więcej biegaczy było widać, a im bliżej godziny startu tym większe kolejki do toitoii.
13 PZU Półmaraton Warszawski
Na pierwszym kilometrze fot. Tomasz Kłosek www.fitfot.pl
Z uśmiechem fot. Fotopussle Team - Robert Sawicki

13 PZU Półmaraton Warszawski
Na spokojnie fot. Fotografia sportowa - dulny foto Krzysztof Jarzyna - Hawk&Wolf

Start.

Start 13. PZU Półmaratonu Warszawskiego zaplanowany był na godzinę 10. Chwilę wcześniej wystartowali zawodnicy na wózkach. Po starcie głównym zawodnicy w swoich strefach powoli przesuwali się na przód. Jako, że ja nie byłam na początku tylko w strefie nazwijmy ją sexy pace to linię startu przekroczyłam o godzinie 10:12 i zaczęło się moje 21 kilometrów. Pięć kilometrów zleciało nawet szybko. Przed flagą piątego kilometra była pierwsza strefach wsparcia, czyli woda i izotonik, tu też rozpoczynał się podbieg na most Gdański. Biegło mi się dobrze i byłam zadowolona. Tempo około 7 min/km, a prognozowany czas na mecie 2:26:38. Przez most na Pragę i po Pradze aż do 10 kilometra też było bardzo dobrze. Według zegarka na przebiegniecie dziesięciu kilometrów potrzebowałam 01:10:31 średnie tętno wynosiło 176 uderzeń. W okolicach trzynastego kilometra był kolejny punkt odżywczy. Ponownie sięgnęłam po kubek z wodą, troszkę się napiłam a resztą opłukałam ręce. Po minięciu punktu o czymś sobie przypomniałam. Zapomniała zjeść żelu energetycznego. Żele muszę popijać wodą, aby wszystko było ok. Zrobiła się potwornie głodna, tempo biegu spadło z ok 7 min/km do ok 8 min/km. Na kolejnym punkcie, który znajdował się pomiędzy szesnastym a siedemnastym kilometrem szybko musiałam nadrobić. Posiliłam się, połknęłam całego banana. Została ostatnia prosta, ostatni podbieg i ostatnie pięć kilometrów. Sił niestety, co raz mniej. Starałam się jak najwięcej biec, ale były momenty, kiedy schodziłam do marszu. Czekałam na tunel, bo po wyjściu z tunelu tylko kilometr i w tunelu miał być punkt kibicowania chóru akademickiego UW. Biegnąc trochę się rozglądałam, cieszyłam się biegiem i dopingiem, trochę patrzyłam w asfalt we własne buty, aby kilometry szybciej leciały. Dobiegłam do strefy kibicowania Adidas Runners Warsaw jest doping jest moc. Tempo na chwilę skończyło do 6 min/km, mocy starczyło na ok 300 metrów, ale już widać było tunel. Niestety chór w tunelu nie poczekał na wolniejszych biegaczy. Światełko w tunelu, czyli ostatni podbieg i już kilometr do końca. Dostałam dodatkowych siły, z każdym metrem, co raz lepiej się biegło. Na około 500 metrów przed metą już było widać finisz. Tempo skoczyło, biegłam w tempie poniżej 7 min/km. Już widać, już słychać i jest meta. Wg organizatora mój nieoficjalny czas to 02:44:14 netto. Mając kilka kilo za dużo, nie trenując często dałam radę.
13 PZU Półmaraton Warszawski
5 kilometr fot. Tomasz Kłosek www.fitfot.pl
13 PZU Półmaraton Warszawski
W Biegu fot. RunFoto www.fitfot.pl
13 PZU Półmaraton Warszawski
13 kilometr fot. amberif www.fitfot.pl

O półmaratonie

Organizacyjnie wszystko było w porządku, mimo kilku tysięcy startujących nie było ciasno i nie było korka. Od początku mogłam biec w swoim tempie. W strefie mety też wszystko sprawnie, nie wiem jak to wyglądało jak na metę wbiegły większe ilości biegaczy, ale przy moim czasie wszystko ok. Są tacy organizatorzy biegów, u których wszystko jest na medal.
Wolontariusze starali się bardzo, robili, co mogli, aby wszystko grało, w zamian otrzymywali uśmiech, dobre słowo i czekoladę. Po przebiegnięciu  linii mety dobre słowo czy uśmiech od wolontariusza potrafi dodać więcej sił niż najlepszy żel, ale niestety są też uczestnicy, którzy zapominają, że wolontariusz to też człowieka. Byłam trzy razy wolontariuszem (Runmageddon, bieg Everest Run i bieg Powstania Warszawskiego) z chęcią zapisałabym się jeszcze, ale niestety brak czasu na wszystko, co by się chciało.
Było o organizatorach, wolontariuszach to teraz czas na kibiców. Kibice są mega ważni, dodają skrzydeł i energii. Po sobie wiem, że kibicowanie to ciężka sprawa. Krzyczysz, wołasz i dopingujesz a tam słuchawki. W tym roku podczas półmaratonu było jakby mniej kibiców przy ulicach, ale na plus nie było "złych kibiców". Podczas poprzednich dużych biegów w Warszawie zdarzali się źli kibice, czyli osoby życzące źle i mające żal za blokadę "całego miasta". Najbardziej żal i szkoda, że oficjalne punkty kibicowania, wymienione w informatorze (oczywiście nie wszystkie) nie czekały do końca. Zgodnie z regulaminem biegacz miał 3 godziny i 30 minut na ukończenie. To oznacza, że na biegu mogą się pojawić osoby wolniejsze, chcące spróbować i poczuć atmosferę. Taka osoba, która kończy bieg po 3 godzinach, co widzi? Że jednak organizator napisał w informatorze, co innego niż to, co było w rzeczywistości. Wśród jednak wielu osób kibicujących udało mi się wypatrzeć kilka znajomych osób, to bardzo miłe jak biegowy znajomy krzykiem wspiera. Naprawdę miło było was widzieć.
a
13 PZU Półmaraton Warszawski
W Biegu fot. Run&Ride Foto www.fitfot.pl
13 PZU Półmaraton Warszawski
Meta już blisko fot. Tomasz Kłosek www.fitfot.pl
13 PZU Półmaraton Warszawski
Z medalem
Za rok postaram się ponownie stanąć na linii startu i mety Półmaratonu warszawskiego będzie to mój piaty start w tej imprezie, a tym czasem Miło Było Was Widzieć.
Pozdrawiam
Natalia
13 PZU Półmaraton Warszawski
5 minut rozmowy z wolontariuszami
13 PZU Półmaraton Warszawski
Na koniec miska zupy



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz