18 lipca 2017

X Bieg Marszałka 2017

10 czerwca, czyli dzień biegu Marszałka w Sulejówku. Bardzo lubię ten bieg i na pewno będę tu wracać. W tym roku jednak przeceniłam swoje możliwości.

Medal X Bieg Marszałka 2017
Medal X Bieg Marszałka 2017


Nad tym czy pobiec w Sulejówku czy też nie nawet się nie zastanawiałam. Start był pewien, bo uwielbiam ten bieg.
Za co?
-Za klimat imprezy, niby wielu zawodników, ale jest tu miło i sympatycznie.
-Za organizację. Wszystko na medal od wydania pakietu po medal. Organizatorzy i wolontariusze pierwsza klasa.
-Za trasę. Na 10 kilometrów biegnie się 3 kółeczka z finiszem na szkolnej bieżni.
-Za mieszkańców Sulejówka, którzy przychodzą lub też wychodzą przed dom i kibicują, a czasem pomagają biegaczom i robią dodatkowe "kurtyny wodne"
-Za ten piknik, po biegu i najlepszy posiłek regeneracyjny. Chyba tylko tu po biegu można zjeść chleb ze smalcem i ogórkiem. (Krytykiem kulinarnym nie jestem, ale jeden z najlepszych, jakie jadłam).
-Start i meta biegu zlokalizowane są w Liceum im. Paderewskiego, do tego liceum chodziłam i tu zdawałam maturę, jest sentyment.
 
X Bieg Marszałka
X Bieg Marszałka
Start był, więc pewien. Zastanawiałam się nad dystansem. Do wyboru są dwa, bieg główny na 10 km oraz bieg na 3.3 km (oraz biegi dziecięce, ale tam się już nie złapie;-)). Mimo, że ja wróciłam do biegania, to moja forma jeszcze nie.
Jednak obudziło, się we mnie "ja nie dam rady, ja?" i pyk zapisała się na dychę.

Zapisy, płatności i czekanie, czyli w sumie standard. Jak zawsze.

W dniu biegu.
Tu również standard, czyli dziecko, pies, śniadanie i można się szykować. Do Sulejówka z Warszawy daleko nie ma. Na miejscu darmowy parking dla biegaczy. I można odbierać pakiet.
W pakiecie numer z chipem, koszulka i makulatura.

Przed startem.
Przed startem głównym biegacze, organizatorzy i oficjele udają się pod pomnik. Gdzie jest złożenie kwiatów i start honorowy.  Wielu biegaczy rezygnuje z tego punktu i w tym czasie robi rozgrzewkę, właśnie do tej grupy w tym roku dołączyłam ja. Swoją rozgrzewkę robił już Marcin "Biały", miło było się spotkać i zamienić kilka zdań.

X Bieg Marszałka
X Bieg Marszałka

Start.
10 czerwca godzina 10:00.
Pogoda piękna (dla opalających się, dla biegaczy trochę gorsza), na niebie żadnej chmurki, pełne słońce i 30 stopni.
My już przed liną startu i czekam na sygnał do biegu.

Początek biegu, wszystko dobrze się toczy. Bez większych problemów przebiegłam pierwsze kółeczko, czyli ponad 3 km. Osoby biegnące krótszy dystans odbiły w stronę mety, a my przed siebie. Zaraz za punktem kontrolnym była woda do picia i kurtyna wodna. Zaczęłam drugie kółko i z każdym metrem traciłam moc. W sekundę zaczęła boleć mnie głowa, biegłam dalej, ale czułam, że zwalniam. Zaczęły mnie wyprzedzać osoby biegnące za mną. Czułam potworny żar z nieba, słońce świeciło jakby mocniej, a trasa robiła się dłuższa. Słyszałam kibiców i słowa otuchy od wyprzedzających i dublujących mnie. Do potwornego bólu głowy, doszedł ból brzucha i nudności. Starałam się biec w cieniu, to jednak nie pomagało. Biec to też takie duże słowo, bo w tym powolnym biegu było coraz więcej marszu. Z każdym metrem gorzej. Przypomniał mi się start w półmaraton Warszawski i padła decyzja. Schodzę!!!

X Bieg Marszałka
X Bieg Marszałka

Na drugim punkcie kontroli, czyli ok 7 kilometra, zamiast biec prosto na ostatnie kółko skręciłam w prawo. Przebiegłam przez metę i udałam się do medyków. Wszystko dobrze tylko drugi bieg pod rząd się odwodniłam.

X Bieg Marszałka
X Bieg Marszałka

I teraz złe słowa o organizacji, a raczej o pomiarze czasu. Zejść z trasy zdarzyło mi się drugi raz, pierwszy podczas OWM2016. Na maratonie również przebiegłam przez metę omijając kilka kilometrów i za metą dostałam sms twój czas to, twoje miejsce, ale po powrocie do domu jak już były wyniki to widniało przy moim przypadku DNF, czyli dyskwalifikacja. Czyli wszystko ok i tak jak trzeba. W Sulejówka, mimo, że nie przebiegłam przez 3 punkt kontroli to dostałam sms i w oficjalnych wynikach przy moim nazwisku widnieje czas, jak bym normalnie ukończyła bieg. Mi osobiście to nie pasuje, powinno być DNF!
Dla mnie ten bieg nie jest ukończony i tyle. Czas po 7 kilometrach  to 00:53:10
Na pytanie czy jestem zadowolona nie muszę chyba odpowiadać, bo odpowiedź jest znana. Nie jestem zadowolona, ale bieg mi się podobał i za rok również, jeżeli tylko będę mogła to biegnę.


Po biegu z Marcinem "Biały Biega"

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz