24 marca 2017

Bieg Tropem Wilczym 2017

W dniu 26 lutego w całej Polsce i nie tylko, bo również za granicą odbył się bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dokładniej udział w organizacji wzięło 260 miast w Polsce i 6 poza granicami. Ja wystartowałam w biegu na 5 kilometrów odbywającym się w Warszawie.

Medal Bieg tropem Wilczym
Medal Bieg Tropem Wilczym 2017



Wszystko jak zawsze zaczyna się od zgłoszenia, w tym biegu punkt pierwszy zgłoszenia to wybór miasta startu. Ja wybrałam Warszawę, bo tu mieszkam, ale równie blisko miałam do Sulejówka czy Otwocka. Miast biorących udział było naprawdę dużo i każdy mógł bez problemu znaleźć coś dla siebie. Następnym krokiem był wybór dystansu, w Warszawie można było pobiec na 10 kilometrów, 5 kilometrów oraz na dystansie 1963 metrów. Dystans honorowy, czyli 1963 metry był chyba w każdym mieście.
W Warszawie ze względu na przewidywaną dużą frekwencję dodatkowo wybierało się turę biegu. Bez wglądu na listę startową zapisałam się na pierwszą turę biegu 5 kilometrowego. Na końcu zgłoszenia wybierało się jeszcze koszulkę.
 
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym
Zapisywałam się jakiś czas temu z myślą jak najszybszego biegu, niestety jeszcze jestem bez kondycji a dodatkowo doszedł ból łydek (prawdopodobnie przemęczenie), musiałam znaleźć pomysł na bieg. Jedyne, co przyszło mi do głowy to spokojny marszo-bieg z wózkiem.
A co wezmę Dianę na bieganie. Wózek amortyzowany i parkowe aleje, a musiałam też sprawdzić czy małej się spodoba, bo trener też zaprasza ją na treningi.

W Warszawie bieg odbywał się w Parku Skaryszewskim (tydzień wcześniej biegłam w tym parku Bieg Wedla). Po zaparkowaniu samochodu od razu spotkałam przyjaciółkę z biegowych szlaków Agnieszkę ( autorkę bloga RunNessy) i ruszyliśmy na linię startu. Na miejscu spotkałam wielu znajomych z różnych biegów i treningów, było naprawdę dość dużo osób a to była tylko pierwsza tura. Agnieszka postanowiła mi towarzyszyć w biegu bez stresu, jedynym ograniczeniem był limit czasu tzn. na pokonanie 5 kilometrów było przeznaczone maksymalnie 50 minut (ach gdzie te czasy, że w 50 minut to ja 10 kilometrów biegałam). Na miejscu było wszystko, dużo toalet (w przeciwieństwie do biegu Wedla), szatnia, duży depozyt i unoszący się zapach grochówki.

Przyszedł czas na start.

Z Agnieszką i moim Mercedesem ustawiliśmy się bliżej końca niż początku. I wystartowaliśmy, za nami biegli jeszcze moi znajomi, którzy szybko dołączyli. Na początku biegłam prowadząc wózek ciut za szybko i pogubiłam się z oddychaniem. Agnieszka przejęła wózek, abym uspokoiła oddech i biegliśmy dalej. Jednak w pewnym momencie każdy z naszej grupki chciał zobaczyć jak to jest, biec z wózkiem i trochę się wymienialiśmy. Nie spiesząc się biegliśmy do mety. Tempo naszego biegu było spacerowe, wiem, że wiele osób przebiegło by w tym czasie 10 kilometrów a my tylko 5, ale nie zawsze chodzi o czas.
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym

Na metę wbiegaliśmy jak VIPy, cała szerokość była nasza, finalnie dotarliśmy po 36:34. Dostaliśmy medale i wodę, pojawił się też jakiś Pan z kamerą, który nagrywał, ale co mówiłam to już nie pamiętam.
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym


Dianie też się chyba podobało, nie narzekała (a już potrafi i to konkretnie), cały bieg przespała. Tak ją to spanie wciągnęło, że wystrzał broni podczas inscenizacji jej nie obudził. Mi z wózkiem biegło się bardzo dobrze, choć wózek nie biegowy, a terenowy. Dobre amortyzatory, pompowane opony i wkładka dla małych dzieci spisały się. Na wózkach biegowych się nie znam, ale chyba trzeba będzie się rozejrzeć, poczytać i popatrzeć.
Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym

Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym

Bieg Tropem Wilczym
Bieg Tropem Wilczym

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz