30 września 2016

The Color Run

Bieg inny niż wszystkie inne. Ciepło, kolorowo i  wesoło czyli tropikalna zabawa z biegiem w tle. W zeszłym roku brałam udział, w tym również się udało. Zmian było kilka, i negatywnych i pozytywnych. Jedną z tych zmian na plus był medal.
The Color Run
Medal


10 września Warszawa – The Color Run Tropicolor Wolrd tour 2016


Odkąd jestem w ciąży staram się już nie zapisywać na biegi. Jednak Color Run jest nieco inny, odbywa się na całym świecie i tak naprawdę bieganie w tym biegu nie jest najważniejsze. Wziąć udział może każdy, od niemowlaka zaczynając (co mi się już podoba). W standardowych biegach gdzie liczy się czas, wielu biegaczy przeklina „grupki towarzyskie” biegnące razem i niepozwalające się wyprzedzić w kolorowym biegu sprawa wygląda nieco inaczej, a mianowicie im większa grupa przyjaciół i znajomych tym weselej. Na stronie Ani Endorfinowy Team zobaczyłam zaproszenie do Oreo Team na Color Run. Szybko napisałam do Ani i już miałam z kim biec. Bo jak mówi pewne stare przysłowie „prawdziwych przyjaciół ( i znajomych) poznaje się w biedzie” i niektórym nie pasuje bieganie z ciężarną, ale o tym napiszę przy innej okazji.
The Color Run
Przed startem 
Brałam udział w zeszłorocznej edycji tego biegu i wiedziałam „o co chodzi”. W zeszłym roku był problem z zaparkowaniem, w tym roku był parking kilka(kilkaset) metrów od startu, dla mnie idealnie. Po zaparkowaniu samochodu poszłam zwiedzać i oglądać co organizatorzy przygotowali. Było kilka food truck’ów stoisko sponsora biegu czyli firmy Puma oraz stoisko czasopisma Girls-Dziewczyny Trenują. Następnie popędziłam na miejsce zbiórki naszego Teamu. Wraz z drużyną zrobiliśmy sobie kilka fotek, chwilkę porozmawialiśmy i czas minął. Niestety tak już jest, że w dobrym towarzystwie czas leci za szybko i trzeba było się ustawiać na starcie. 
The Color Run
Oreo Team - The Best Team

The Color Run
Z Girls'ami

W tym roku start był podzielony na dwie grupy, które miały startować o różnych godzinach tj. jedna o 14 druga o 15 żeby nie było zatoru jak rok wcześniej. Niestety swoje i tak trzeba było odczekać ponieważ byliśmy puszczani małymi grupami. Mimo oczekiwania na start miło było, była muzyka, plotki i fotki, a  dookoła sypał się kolorowy proszek.

W końcu wystartowaliśmy na początku lekko truchtając dobiegliśmy do pierwszego punktu kolorowania. Pierwszy był kolor fioletowy i tu też spotkaliśmy znajomych którzy nas obsypali proszkiem. 
The Color Run
Na fioletowo
Między pierwszy a drugim punktem stwierdziliśmy, że nie ma się co spieszyć i przeszliśmy do marszo-spaceru. Po co się spieszyć, po co pędzić jak jest miło i sympatycznie. Następnymi kolorami były żółty, niebieski i czerwony. Na czerwonym spędziliśmy trochę dłużej czasu. Bawiliśmy się jak małe dzieci, obsypywaliśmy się i prosiliśmy o jeszcze. Na ostatnim punkcie szczerze nie wiem jaki był kolor bo tam chyba były wszystkie, ale jak podeszliśmy to akurat trwało napełnianie pojemników i mało nam się dostało.  Od ostatniego koloru do mety było już tylko kilka metrów.

The Color Run
Żółto mi 

The Color Run
Z Anią 
The Color Run
Nasza drużyna w kolorze niebieskim

The Color Run
Czerwień

The Color Run
 Idziemy dalej
The Color Run
Bo wesoło nam

The Color Run
Już widać ostatni punkt

The Color Run
Atmosfera pozytywna

The Color Run
:-) :-) :-) :-)


Na mecie czekało nas pewne rozczarowanie. Po pierwsze bo bieg dobiegł końca, ale to było do przewidzenia. Niestety był też duży minus, kolejka po odbiór pakietu finalnego czyli medalu, proszku i wody. Jeszcze jak by była kolejka było ok, tu niestety był tłok i ścisk. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Po tym jak mi udało się odebrać medal, chciałam już zrezygnować z proszku i wody. Mimo, że rzeczy te były w dość drogim pakiecie nie chciało mi się walczyć o nie z tłumem, tu jednak zadziała nasza kapitan Ania, czyi wzięła numery i odebrała za mnie.  
The Color Run
Przed samą metą

The Color Run
Z medalami

Podsumowując bieg minusów było mało. Bo do minusów mogę zaliczyć tylko nieopanowany tłum na mecie, dość drogi pakiet i dużo mniej proszku (w porównaniu do zeszłego roku). Plusów było jednak znacznie więcej. I szczerze mówiąc (pisząc) nawet jeśli w przyszłym roku pakiet będzie droższy to i tak będę chciała wystartować. Atmosfera panująca na biegu jest nie możliwa do opisania, jest wspaniale i cudownie. Panuje fantastyczny klimat, wszyscy są uśmiechnięci i weseli.  
The Color Run
Jest i finał
Foto Tomasz Kłosek

1 komentarz:

  1. Tak mało osób potrafi docenić najprostsze czynności, dziękuję że potrafisz dostrzec dobro we mnie. Zawsze staram się każdemu pomóc, miewam upadki jak każdy. Jednak zawsze staram się być sobą i z miłą chęcią pomagam. Anna Dakowska

    OdpowiedzUsuń