06 maja 2016

Orlen Warsaw Marathon 2016



Święto Biegaczy w tym roku było zaplanowane na 24 kwietnia, czyli trzy tygodnie po półmaratonie Warszawskim. W zeszłym roku brałam udział w Owm, ale w biegu Oshee, czyli na 10 km. W tym roku plan był, aby zrobić maraton. Maratoński debiut miałam w zeszłym roku na maratonie Warszawskim, to teraz chciałam nowej życiówki, a marzyłam o czasie poniżej 4 godzin. O tym myślałam, jak się zapisywałam.
Orlen Warsaw Marathon 2016
Moja Meta


Na bieg zapisywałam się sama nie pamiętam, kiedy, ile zapłaciłam też nie pamiętam. Wiem, że dostałam jakąś zniżkę i za pakiet premium było na pewno poniżej 100zl. Cena bardzo atrakcyjna jak za maraton, biorąc jeszcze pod uwagę zawartość pakietów (tych z poprzednich lat). Zapisywałam się trochę w ciemno, bo trasa nieznana, zawartość pakietu również. Do wyboru były trzy rodzaje pakietów:

-tylko numer
-numer + koszulka
-premium
Orlen Warsaw Marathon 2016
Pakiety / źr. Orlen Warsaw Marathon


Moim zdaniem super pomysł, bo znam wielu biegaczy, którzy nie potrzebują kolejnej koszulki do szafy, którym wystarczy sam numer. Ja jednak wolałam premium, organizatorzy zapowiadali, że nie będzie odbiegał jakością od tych z lat ubiegłych. Po nowym roku dostępny był już tylko pakiet podstawowy i premium, który miał być dostępny do kwietnia. Niestety w lutym organizator powiadomił, że pakiety premium się skończyły. Na oficjalnej stronie organizatora i w mediach społecznościowych w dalszym ciągu było brak sensownych informacji tzn., jaka trasa czy zawartości pakietu premium. Za to organizator biegu wrzucał na swoją stronę na Facebook ‘u przepisy kulinarne. Mega!!!

Pierwszego marca pojawiła się trasa. Trochę się przeraziłam tą długą prostą przez Ursynów aż za Wilanów i powrót. Ale to jest maraton, długa trasa i wiem, że organizatorzy przy planowaniu musieli wziąć wiele wytycznych pod uwagę. Trasa musiała być zgodna z wymogami, zadowolić biegaczy i osoby, które mieszkają w pobliżu. Mi osobiście dużo bardziej podobała się trasa 37 PZU Maratonu Warszawskiego, w którym debiutowałam na królewskim dystansie, ale wszystkim się nie da dogodzić, a poza tym jedni wolą kawę inni herbatę. Trasa to trasa i nie ma, co dyskutować.

W następnej kolejności organizator zaprezentował wzór medali. Mi się bardzo podobały, uważam, że był to jeden z ładniejszych medali w mojej "historii" biegowej.

Po długim oczekiwaniu, organizator zaprezentował pakiety i nastąpiło buuuuuuu. Patrząc po komentarzach nie tylko mi on się nie spodobał. O pakiecie podstawowym czy tym rozszerzonym nie ma, co pisać wszystko jasne, ale pakiet premium. Po za numerem i koszulką w pakiecie były frotki oraz kupon rabatowy na buty Asics w sklepie biegacza. A jak ktoś nie biega w asics'a? Według mnie pakiety z lat ubiegłych były znacznie lepsze, ktoś może powiedzieć nie biega się dla pakietu. Zgoda, ale w tym wypadku był wybór. Wybrałam kota w worku i... 
Czas zleciał nie wiadomo, kiedy, na jednym z treningów NRC odbywających się pod stadionem narodowym zobaczyłam jak buduje się miasteczko biegacza Orlen. Dopiero jak to zobaczyłam uświadomiłam sobie, że to już niedługo. Niestety (a może stety) aktualna moja "niedyspozycja zdrowotna” postawiła nad tym startem wielki znak zapytania. Wiedziałam, że na pewno życiówki nie będzie, plan złamania 4 godzin nie możliwy. Zastanawiałam się nad startem. Nagle się dowiedziałam, że Agnieszka, czyli RunNessy, która miała biec na 10km w biegu Oshee wygrała pakiet na maraton (a kilka dni wcześniej namawiałam Ją aby pobiegła maraton). Raz biegliśmy w półmaratonie Warszawskim to i tu damy radę. Oczywiście z tym pakietem to nie była taka prosta sprawa jak by się mogło wydawać, ale w tej sprawie odsyłam na blog RunNessy.

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Miasteczko Biegacza

Orlen Warsaw Marathon Expo

Nadszedł ten dzień, czwartek 21.05 i otwarcie Expo i biura zawodów. Orlenowskie Expo uwielbiam, mnóstwo wystawców i mogę chodzić własnymi drogami. Odbiór pakietów nie był prosty, bo się okazało, że dokument potwierdzający dane osobowe to nie prawo jazdy i najpierw zostałam odesłania do informacji, ale tam pani nie wiedziała, co zrobić to wysłała do punktu "trudne sprawy” i się okazało, że mogę odebrać pakiet. Zwiedzanie Expo, wiele ciekawych stoisk, atrakcyjne ceny i super promocje. Ja oczywiście najwięcej czasu spędziłam w ForPro.

Z racji tego, że różne osoby z poza warszawy odbierały pakiety w różne dni, na Expo byłam również w piątek i sobotę. Dzięki temu miałam okazję zobaczyć się ze znajomymi np. z Marcinem fantastycznym biegaczem autorem bloga Gruby Biega, bo wiedziałam, że w dniu biegu może być trudno. I codziennie zakupy w ForPro (dobrze, że Expo jest „od święta” ;-) ). W sobotę wraz z Agnieszką udaliśmy się na Pasta Party, jednak wyobrażałam to sobie trochę inaczej, szczerze oglądając zdjęcia z biegów zagranicznych to pasta party jakieś słabe było. Chwilę posiedziałam i trzeba było uciekać do domu, bo w niedzielę wczesnym rankiem wstać trzeba.

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Wspólna fota z Marcinem 

Dzień maratonu.


W informatorze, który otrzymaliśmy wraz z pakietem było wszystko dokładnie opisane tzn., o której zamykane są depozyty czy strefy startowe. Mimo, że bieg rozpoczynał się o 8:45 to depozyty (a przynajmniej w teorii) zamykamy się o 8:10. Kilka osób narzekało, że za wcześnie, że zimno itp. Jednak, dlatego trenujemy w różnych warunkach, bo nigdy nie wiemy jak będzie w dzień startu.


Orlen Warsaw Marathon 2016
Rembertów Team


Orlen Warsaw Marathon 2016
NRC Runner


Orlen Warsaw Marathon 2016
Bajlando Team
 

Rano było chłodno, spotykałam, co chwile kogoś znajomego, było wspólne zdjęcie z Rembertów Team i ruszyliśmy w stronę startu. Organizacyjnie wszystko perfekcyjnie, droga od depozytów do stref oznaczona, toalet dużo. Nie można narzekać.

Z Agnieszką ustawiłyśmy się gdzieś na końcu, bo plan był na około 4.45. Ja jednak dalej nie byłam pewna startu, wiedziałam, że jak coś będzie nie tak to schodzę z trasy.

Start był piękny. Flaga nad głowami, balony i biegacze ruszyli. Oshee na północ, maraton na południe. Biegacze obu biegów ustawieni koło siebie ruszając wzajemnie się pozdrawiali.

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Balony przed startem / fot D.Kramski ag. Live
 

Orlen Warsaw Marathon 2016
Flaga nad głową /fot. W.Figurski ag. Live


Spod stadionu Narodowego ruszyliśmy na królewski dystans, pierwszy punkt widokowy to Wisła widziana z mostu świętokrzyskiego, następnie trasa kierowała nas na stare Miasto i jedyny podbieg na trasie. Podbieg ulicą konwiktorska, czyli znany między innymi z biegu Powstania Warszawskiego. Następnie stare Miasto, krakowskie przedmieście i tak mijały kilometry w stronę południowej granicy miasta. Mieliśmy 5 kilometrów, 10 kilometr i...

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Na pierwszym kilometrze

Na 11 kilometrze była moja meta. O powodzie zejścia na razie nie chcę pisać, jednak wiedziałam, że tak będzie najbezpieczniej. Lepiej nie ukończyć jednego maratonu, niż ukończyć ten ostatni. Najbardziej szkoda mi było nie tego, że nie ukończę, bo to tylko bieg jeden z, wielu, ale tego, że nie mogę dopingować RunNessy.

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Moja meta

Wracając do maratonu po tym jak przytruchtałam 11 kilometrów w tempie powolnym założyłam ciepłą bluzę i udałam się w stronę mety. Z jedenastego kilometra blisko było do 36, tam też się udałam. Chwilę odpoczęłam coś zjadłam i zaczęłam wracać w stronę mety dopingując maratończyków i wpatrując Agnieszki. Próbowałam zlokalizować ją dzięki aplikacji Orlenu, ale ta przez długi czas pokazywała, że jest ona jeszcze na starcie. Tak sobie powoli wracając dotarłam do 39 kilometra. Aplikacja niestety przestała działać, a ja wypatrywałam RunNessy. Mijało mnie wielu znajomych biegaczy i wszyscy zdziwieni - "jak to, ty zeszłaś"? Założyłam numer na drugą stronę, aby się nie niszczył, a druga sprawa nie chciałam być brana za maratończyka, bo kilka kilometrów mnie minęło. Stałam i wyglądałam Agnieszki, byłam pewna, że da radę, ale z każdą minutą zastanawiałam się gdzie ona jest. Może została w Wilanowie? Liczyłam, tempo kilometry, mnożyłam czas i zastanawiałam się czy Agnieszka biegnie czy nie, a może już jest na mecie. W między czasie dostałam telefon, że mój kolega Krzysztof też odpadł robiło mi się coraz zimniej, a myśli były różne.
Orlen Warsaw Marathon 2016
Pełna uśmiechu RunNessy na 39 kilometrze


Nagle wyłoniła się pełna uśmiechu Agnieszka. Szybko bluza do plecaka i już biegniemy razem. Przed nami most Świętokrzyski i już widać blisko stadion. Trochę biegnąc, trochę truchtając docieramy na ostatnią prostą. Ostatnie kilka metrów i wbiegamy na linię mety. Tańczące hostessy, konfetti w górze i muzyka, nikt czasem się nie przejmuje. Za metą, co kto lubi woda, izotonik czy piwo. My do depozytu i chwila odpoczynku na leżakach.  Tak się kończy OWM 2016.

 
Orlen Warsaw Marathon 2016
Kilka metrów przed metą
 

Orlen Warsaw Marathon 2016
Mały odpoczynek


Podsumowanie

1. Organizacja - mimo, kilku „ale" odnośnie pakietów i kupowania kota w worku to organizacyjnie wszystko super.

2. Mój bieg - Zrezygnować też trzeba umieć. Czasem lepiej przebiec kilometr mniej niż o kilometr za dużo. Wolałam, aby to był pierwszy maraton, którego nie ukończę niż ostatni, który skończę.

3. Bieg Agnieszki jest najlepiej opisany u niej na blogu, czyli RunNessy

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz