20 stycznia 2016

Bielański Bieg Chomiczówki

XI Bieg o Puchar Bielan i XXXIII Bieg Chomiczówki. 

Niby jedna impreza, jedno wpisowe, ta sama meta a jednak dwa biegi. Oczywiście nic na siłę tylko dla chętnych. Bieg o Puchar Bielan to jedno okrążenie na dystansie pięciu kilometrów, bieg Chomiczówki to 3 okrążenia i w sumie 15 kilometrów. Wpadł mi głowy pomysł to go zrealizowałam.
Medal Bieg o Puchar Bielan oraz Bieg Chomiczówki

Wszystko zaczęło się dawno temu to znaczy w grudniu ubiegłego roku. To właśnie wtedy ruszyły zapisay na biegi, które nawiasem mówiąc krótko trwały. Jeszcze przed zapisami zastanawiałam się co biec czy 5 czy 15, bo jakoś dwóch sobie nie wyobrażałam. Druga sprawa na początku grudnia obiecywałam sobie że w 2016 roku będzie mniej startów. Pakiet kosztował 40zl niezależnie czy bieglo się jeden bieg czy dwa. A przyznam się szczerze, że zimą niechce mi się wyjść z domu na samotne bieganie długich biegów i tu narodził się pomysł. Pobiegane (prawie) półmaraton tzn 5km, przerwa i 15 kilometrów. Jak pomyślałam tak zrobiłam czyli zapisałam się na 2 biegi.
Czas szybko zleciał i nadszedł 3 weekend stycznia. Bieg na Chomiczówce to bieg z długimi tradycjami, który zawsze odbywa się w trzecią niedzielę stycznia (raz był w kwietniu bo była zima stulecia). Bieg ten rozpoczyna sezon ścigania, tak było kiedyś teraz jest trochę więcej różnego rodzaju biegów i ja sezon 2016 zaczęłam od biegu Noworocznego.
Numer startowy
.
W sobotę pojechałam zobaczyć gdzie będziemy biegać i jednocześnie odebrać pakiet. Na ulicach dużo śniegu,ciasne uliczki i dużo zakrętów, tak mniej więcej to wyglądało w sobotę. Pakiet odebrałam bez problemów i bez żadnej kolejki. O organizacji biura złego słowa nie można powiedzieć. Wszystko tip top.
W pakiecie standardowo ulotki oraz koszulka z długim rękawem, numer i niespodzianka. W tym roku mam szczęście do fajnych numerów, tu dostałam numer 997 na biegu Policz się z cukrzycą miałam 2016. Niespodzianką w pakiecie był wieszak na medale. Taki czy podobny gadżet niestety często w pakietach się nie zdarza, a szkoda. Może zamiast izotonika, wody i batonika coś innego :-) Bardzo mi się podobała ta odmiana.

I jest niedziela.
Z samego rana wsiadam w samochód i udałam się na Chomiczówkę, dzięki wizycie dzień wcześniej wiedziałam już co i jak, tzn gdzie jechać. Mój sprytny plan aby zaparkować samochód na parkingu pobliskiego dużego supermarketu niestety się nie udał. Supermarket przewidział, że kilku biegaczy będzie chciało tam zaparkować i zamknął parking informując, że akurat trwa remont. To zamiast iść tam po wodę troszkę się pokrecilam po osiedlu, zaparkowalam gdzieś tam, a wodę kupiłam w zwykłym spożywczym. Mniej więcej około 9:40 udałam się w pobliże startu. Spotkałam kilku znajomych i zaczęłam się rozgrzewac do biegu o puchar Bielan. Zwróciłam również uwagę, że na ulicach prawie nie ma śniegu (a dzień wcześniej był).
Rozgrzewka musi być.

Bieg o Puchar Bielan
Po rozgrzewce udałam się na start. Gdzie już była pokaźna ilość biegaczy, mimo zimy bieg cieszy się dużą popularnością. Punktualnie o godzinie 10 bieg wystartował. W planach miałam biec na spokojnie, wiedziałam że i tak nie wygram ;-) cel był jeden czas poniżej 25 minut.
Wystartowalismy z uliczki osiedlowej koło cmentarza, a następnie bieglismy po dość ciasnym chodniku, ogółem bieg odbywał się na małych uliczkach wśród dużych bloków. Mogliśmy podziwiać oprócz cmentarza, wysokie bloki, parkingi i śmietniki. Trasa nie specjalnie urokliwa.
Zaczęłam ciut za szybko, pierwszy kilometr biegłam w tempie 4:20-4:30. Drugi kilometr trochę wolniej 4:30-4:40, czwarty i piąty kilometr zwolniłam, odcinkami biegalam 5:10-5:20.
Finalnie cel osiągnęłam, biegnąc bez spiny, pilnując tętna i starając się biec w miarę dobrze techniczne na mecie miałam czas (oficjalny) 00:24:49, na zegarku jest trochę więcej bo zapatrzyłam się na słonia i nie wyłączyłam zegarka.

Ostatnie metry Biegu Bielan


Po biegu z medalem


Po i przed biegiem.
Plan był iść do samochodu posiedzieć 20 minut i wystartować, rzeczywistość była inna. Była kawa dla biegaczy i jakiś ciepły poczęstunek. Z obu zrezygnowałam bo były gigantyczne kolejki, na atrakcje przygotowane przez organizatorów też nie patrzyłam. W drodze do samochodu jednak spotkałam tu znajomego, tam koleżankę z treningów, a tu był jeszcze ktoś ;-)
Dotarłam do samochodu, zostawiłam medal, napiłam się i udałam się w kierunku startu.
Ja jednak wolę porozmawiać ze znajomymi i niezanjomymi niż się regenerowac (to mogę w domu).

XXXIII Bieg Chomiczówki
Przedemna piętnaście kilometrów, za mną już pięć (w biegu). Rozgrzewka była krótsza bo tak naprawdę byłam już rozgrzana poprzednim biegiem i szybkim marszem do/z samochodu. Punktualnie o 11 bieg wystartował. Zaczęłam biec, trasę znałam i wiedziałam co i gdzie. Nie biegłam jak szalona. Na spokojnie, pilnowalam cały czas tętna. Były momenty że nogi chciały szybciej, ale po spojrzeniu na zegarek musiałam zwalniać. Tak biegajac w około boków, parkingów i śmietników, podziwiając cmentarz i pobliskie sklepy minęło 15 kilometrów. Biegnąc równo, powoli wyprzedzilam kilka osób. I na metę wpadłam z czasem 01:23:38. I podczas tego biegu tylko 9 minut przebywała w najwyższej strefie tętna, a 72 minuty w średniej. Jak przechodziłam ze średniej do wyżej to nieznacznie. Maksymalne tętno to 182 ud/min, a średnie to 170 ud/min. Za metą dostaliśmy po drugim medalu i folię termiczną. Znowu nie chciało mi się czekać za kawą i posiłkiem. Wiedząc, że nie mam szczęścia w losowaniach na to również nie czekałam i udałam się do domu.
Skończyłam bieg sporo przed 13, a losowanie i wręczenie nagród było o 14.

Start biegu Chomiczówki


Biegnę


Biegnę w kierunku mety :-)

Podsumowanie.
Czy za rok wystartuje na Chomiczówce? Raczej nie. Jakoś nie bardzo mi się podobał ten bieg. Atmosfera w porządku, organizacja z małymi wyjątkami, ale też może być, kibice chyba tylko przy mecie. Nie wiem dlaczego, ale przy tym biegu nieczuje tego WOW o, którym tyle słyszałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz