15 grudnia 2015

Bieg Szlakiem Warszawskiej Świątecznej Iluminacji

Fajna Życiówka Panny Anny


W sobotę 12.12.2015 miałam możliwość wzięcia udziału w biegu pt. "Fajna Życiówka". Organizatorem biegu była Panna Anna. Wszystko się zaczęło, bardzo nietypowo od mojej fantazji i marzenia a skończyło się fantastycznie. Wspomnienia z tego wieczoru zostaną ze mną bardzo długo. Wszystko zaczęło się od napisania kilku słów, skończyło się na MEGA zabawie.
Bo Warszawa Piękna Jest



Historia zaczyna się gdy na profilu fb Panna Anna znalazłam informację o konkursie. Konkurs na "fajną życiówkę" i ja już w tym momencie wiedziałam co pisać. Na dodatek w konkursie była do wygrania kamizelka Nike Flashpack (która też była na mojej liście do kupienia). Postanowiłam szybko przelać na papier (tzn do edytora tekstu) to co miałam w głowie.

Teraz się cofnę jeszcze bardziej. Od bardzo dawna kocham Warszawę, jest to miasto które nigdy nie śpi, jest piękne i wspaniałe. Są oczywiście chwile, kiedy mam serdecznie dosyć tego miasta i wyniosła bym się daleko (a najchętniej w góry). Światła miasta są jednak przepiękne, bardzo miło i często wspominam bieg Adidas Energy Takeover, w którym to właśnie biegaliśmy po nocnej Warszawie.
Wspomnienie Energy Takeover Warsaw

W zeszłym roku w grudniu wybrałam się na spacer po Warszawie. Cel spaceru był jeden, a mianowicie oglądanie świątecznych iluminacji. Zauroczyło mnie to co zobaczyłam. Jeszcze piękniejsza Warszawa,zaczynając od Saskiej Kępy przez plac Wileński kończąc na Starym Mieście. Do tego Wilanów, Nowy Świat, Mariensztat i Agrykola, wszystko piękne, bardzo piękne. Właśnie podczas tego spaceru wpadło mi do głowy, aby wszystko obiec. Jednak rok temu biegałam dużo wolniej niż teraz i bardziej bym się męczyła niż cieszyła.

Jak pojawił się konkurs, nie zastanawiałam się nad inną trasą. Domyślałam się, że inni mogą pisać o cudnych miejscach w całej Polsce, zapominając o "brzydkich" centrach miast. Moja trasa ukazywała centrum Warszawy w trochę innym świetle, to centrum Warszawy które wiele osób mija w codziennej gonitwie, a wystarczy troszkę inaczej spojrzeć. Trasę musiałam trochę ograniczyć bo był limit do 10 kilometrów, dlatego z trasy wypadła Saska Kępa z ulicą Francuską oraz Plac Wileński. Z trasy wypadł również Mariensztat gdyż trasa nie mogła być trudna, a schody mogły by dostarczyć problemów zwłaszcza gdyby był śnieg i mróz. Pl. Grzybowski i okolice Pałacu Kultury i Nauki wypadły ze względu na odległość.
I tak powstała trasa, zaczynająca się na Nowym Mieście a kończąca się na znanej chyba wszystkim Warszawskim biegaczom Agrykoli.

Trasa miała około 6 kilometrów i była prawie płaska. Trasa prowadziła chyba najpopularniejszymi ulicami Warszawy i miejscami, które znają miejscowi, a turyści bardzo często odwiedzają.

Tak się stało, że moja trasa Fajnej Życiówki wygrała. I to dopiero była radość i nagroda jak się dowiedziałam, że będę mogła przebiec tą trasę wspólnie z Anią. Żeby nie było nudno Ania utworzyła wydarzenie i pobiec z nami mógł każdy chętny. Ania przygotowała również bardzo fajne numery startowe.
"Szalony numer"

W sobotę postanowiłam, że będę dużo wcześniej, że nie wpadnę tak jak zawsze na ostatnią chwilę. Wyszłam z domu na autobus o 14.30, bieg miał się zacząć o 16, a ode mnie  na starówkę jedzie się około 30 minut. I zaczęły się komplikacje, najpierw autobus nie przyjechał, a później dostałam wiadomości na fb. Bardzo mało oglądam telewizji, większość informacji czerpię z radia albo internetu i przyznam szczerze, że treść wiadomości bardzo mnie zaskoczyła. Dostałam wiadomość, że ulice są pozamykane, pierwsza myśl, że chodzi o rajd Barburka, gdyż ostatnio jak biegałam po Powiślu widziałam znaki informujące o tym rajdzie. Jednak rajd to przede wszystkim ulica Karowa i nie dotyczy Krakowskiego Przedmieścia, ale dostałam również informację że chodzi o jakąś manifestację. Szybko zobaczyłam co internet wie na ten temat i wynikało, że oficjalnie kończy się o 15 ta manifestacja.  Jednak jadąc autobusem przygotowałam mały plan B, czyli gdzie skręcić i jak pobiec aby nie mieszać się w politykę.
Pod choinką z Anią

Dużo wcześniej jednak nie byłam, gdyż przejazd zajął mi około godziny, pod Kolumną Zygmunta III Wazy już czekało kilka osób gotowych do wspólnego biegu. Po krótkiej chwili zjawili się wszyscy chętni a Panna Anna rozdała numery startowe, poczekaliśmy jeszcze chwilę, na ostatnich biegaczy i ruszyliśmy. Towarzyszył nam wspaniały humor, zero stresu czy "startowej spiny". Był to bieg dla zabawy, bez patrzenia na tempo czy czas.
Stare Miasto - Fajna Życiówka/fot. Piotr Dymus - fotografia

Spod kolumny Zygmunta gdzie była zbiórka ruszyliśmy oglądać świąteczne iluminacje czyli do punktu pierwszego naszej wycieczki na rynek Nowego Miasta. Przebiegaliśmy przy Zamku Królewskim  i następnie ulicą Świętojańską. Na rynku Starego Miasta mijaliśmy jarmark Bożonarodzeniowy oraz lodowisko z Warszawską Syrenką, biegło się trudno bo było bardzo dużo zwiedzających, ale nam to nie przeszkadzało. Dotarliśmy na rynek Nowego Miasta gdzie czekał na nas Miś czytający bajki i Konik na Biegunach, aby przyjrzeć się im dokładniej zrobiliśmy wokoło 3 kółeczka i pobiegliśmy dalej.
Nowe Miasto - Fajna Życiówka/fot. Piotr Dymus - fotografia

Biegnąc tak przy Barbakanie ponownie znaleźliśmy się przy Zamku i mijając kościół Św. Anny skierowaliśmy się na Krakowskie Przedmieście. Przy skwerze Hoovera był kolejny element iluminacji. Stał tam wielki tron św. Mikołajka przy kominku oraz świąteczny pociąg. Dobiegając do pałacu Prezydenta zastanawiałam się czy biec prosto czy też skręcić na plan "B" a tu niespodzianka demonstranci dowiedzieli się że biegniemy i zeszli z drogi nam ;-). Biegnąc dalej była gigantyczna bombka i cała masa innych światełek na drzewach i latarniach, tak dotarliśmy do ulicy Świętokrzyskiej.
Ulica Świętokrzyska - Fajna Życiówka/fot. Piotr Dymus - fotografia

Tu skręciliśmy aby dobiec do placu Powstańców Warszawy. Na ulicy świętokrzyskiej biegliśmy przez świetlne bramy, a na placu mała przerwa. Podczas przerwy kilka fotek z fantastycznym napisem i biegniemy do Nowego Światu.
Plac Powstańców Warszawy - Fajna Życiówka/fot. Piotr Dymus - fotografia

Nowy Świat również błyszczał i się świecił z okazji zbliżających się świat, a my biegnąc pilnowaliśmy aby tylko nie postrącać bombek z choinek. Przy rondzie de Gaulle'a przygotowana była kolejna atrakcja świąteczna, to też zrobiliśmy sobie małą przerwę na foto.

Biegliśmy dalej. Minęliśmy plac Trzech Krzyży ze świetlistą fontanną i przepięknie udekorowanymi Alejami Ujazdowskimi udaliśmy się w kierunku naszej mety. Następna przerwa była przy pl. Na Rozdrożu. Tu stały renifery i kareta. Chwilę tu spędziliśmy, trochę biegu i kilka fotek, bo już finał był bliski.
Plac na rozdrożu - Fajna Życiówka/fot. Piotr Dymus - fotografia

Już przed nami była mekka warszawskiego biegania czyli podbieg Agrykola. My trochę na przekór nie podbiegaliśmy, a z uśmiechem z góry na dół. My biegniemy pełni zadowolenia a nad nami piękne niebo z lampek. Jeszcze chwila po Łazienkach i jest finał.

Fantastyczny bieg, po pięknej Warszawie, szlakiem Warszawskiej Świątecznej Iluminacji. Nie liczył się czas, liczyła się zabawa i dobry humor. I tak własnie było, biegliśmy spokojnie bez stresu i podziwialiśmy co było w około. Piękna iluminacja robiła wrażenie. Można się zakochać w mieście które na co dzień mijamy i nie zauważamy.  Długo zostaną wspomnienia z tego biegu i jeszcze te wspaniałe zdjęcia wykonane przez świetnego fotografa Piotra Dymus (strona WWW i profil FB).

Z Panną Anną i Konradem



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz