07 grudnia 2015

Bieg Mikołajów

Rok temu też brałam udział w tym biegu. Ukończyłam 10 kilometrów z czasem 01:12:01 i powiedziałam że nigdy więcej tu biegać nie będę. A jednak mamy rok 2015 a Ja ukończyłam III Bieg Mikołajów. Nigdy nie mów nigdy :-) A jak było, już piszę.
Medal III Bieg Mikołajów 


Dzień się zaczął dość nietypowo, gdyż zamiast odczuwać delikatny stres przed biegowy, porostu wsiadłam w samochód i pojechałam na morsowanie (ale o tym innym razem). Po morsowaniu raz, dwa do domu przebrać się i na tor służewiecki.  W zeszłym roku byłam tu pierwszy raz w życiu i nawet nie wiedziałam jak wjechać. W tym roku bez takich problemów. Szybkie parkowanie przy torze wyścigów Konnych i Natalka gotowa. Zbyt pięknie ;-) po parkowaniu trzeba było udać się po odbiór pakietu.
Idziemy po odbiór pakietu
Cena biegu wynosiła 60 zł, jednak za każdy przebiegnięty kilometr organizator przekażę na Fundację 1 zł. Czyli jak łatwo policzyć 10 km i 10 zł przekazane. Jak tak liczyć to cena pakietu wynosi 50zł +10zl na fundację. A w pakiecie oczywiście numer startowy,  chip (oddzielny, zwrotny taki do buta -  tego nie lubię) oraz ulotki, batonik i czapka, a to wszystko w czerwonym worku. Jak przyjechałam była godzina 11, kolejka po odbiór była dość duża, jak odebrałam pakiet po około półgodzinie kolejka była dużo większa. Niestety nie tylko Ja, ale wiele osób zostawiło odbiór na ostatnią chwilę, a dodam że pakiety można było odbierać już dzień wcześniej. Po odbiorze pakietu chwila na podziwianie atrakcji przygotowanych przez organizatora (chwila wystarczyła). 

Conrado Moreno

Na miejscu oczywiście spotkałam wielu znajomych, wspólna rozgrzewka, truchtanie i rozciąganie, a czas leci i trzeba ustawiać się do startu. 





Trasa biegu Mikołajów wiedzie po trawiastym torze po którym zazwyczaj ścigają się konie. Konie niestety czasem robią od uderzenia kopytami dołki i właśnie w taki wpadłam w zeszłym roku. W tym roku plan był uważać, a poza tym w Bieszczadach też mogą wystąpić nierówności terenu. Tor ma długość 2,5 kilometra czyli do zrobienia są 4 kółka.
Co do samego startu to nie oczekiwałam nic więcej poza ukończeniem i spotkaniem znajomych biegaczy.
Wracając do startu nadszedł czas na ustawienie się w boksach. Eeee tzn na linii startu ;-) Szybka ogólna rozgrzewka i start.




Po twardej nawierzchni biega się dużo łatwiej niż po trawie, a przynajmniej dla mnie, jak wspomniałam wcześniej nie oczekiwałam za dobrego wyniku chciałam ukończyć w dobrym czasie. Czpaka mikołajowa na głowie, dodatkowa czerwona spódniczka to nie dla lepszego czasu, a dla zabawy. Pierwsze okrążenie trochę mocniej podbiegłam, maksymalne tempo na poziomie 4:21 min/km, następne dwa około 5 min/km ostatnie troszkę wolniej. Miałam jeszcze rezerwę mogłam troszkę szybciej, ale bałam się nawierzchni i nie chciałam sobie krzywdy zrobić.
Finalnie na metę wpadłam z czasem wg organizatora 00:49:14, ale jak wbiegałam widziałam tylko 49. Radość gigantyczna bo jest nowa życiówka na 10 km. 

Teraz pytanie.
Czy jest się z czego cieszyć. Oficjalnie bieg był na 10 km i tak też jest w pdfie z wynikami. Jednak na gorąco po biegu nie miałam jak sprawdzić na polarze dokładnie bo miałam awarię telefonu, ale zegarek pokazywał mi dystans z 9 z przodu.Słyszałam również od innych że ich zegarki czy telefony pokazują inny dystans. Teraz na spokojnie mogę powiedzieć, że uśredniając opinię różnych biegaczy, a raczej wskazania ich zegarków czy telefonów oraz mojego zegarka, że bieg był na dystansie ok 9300 metrów. Życiówka i tak by była, ale nie zeszła bym poniżej 50 minut. To co się liczy wskazanie gpsa czy to co organizator podaje. Sama nie wiem, ale motywacyjnie lepiej na mnie działa to, że 10 km przebiegłam poniżej 50 minut, a skoro organizator oficjalnie podaje 10 to 10 :-). 

Po biegu była jeszcze chwila spędzona ze znajomymi, wspólne rozmowy i pyszny posiłek regeneracyjny. Był też konkurs, losowane były numery startowe, jednak większość wylosowanych osób już sobie poszła i trzeba było dłużej losować. Pakietu do Krynicy nie wygrałam, to muszę się dalej zastanawiać. 






Impreza fantastyczna, organizatorzy się spisali. Mogę ponarzekać tylko na to, że za późno przyjechałam i w kolejce musiałam czekać. Za rok na mikołajki jeśli nie pobiegnę w półmaratonie w Toruniu to pobiegnę Tu. 

Na 99% był to mój ostatni bieg w sezonie 2015. Niedługo napiszę biegowe podsumowanie roku, a że trochę się działo to i chwilę mi się zejdzie.
Pozdrawiam    
  

8 komentarzy:

  1. GPS kłamie, a szczególnie na takich małych pętlach. Potwierdź to na "kołowaniu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że GPS kłamie to wiem, ale u tylu ludzi na raz? Ale któregoś wolniejszego dnia specjalnie pójdę zrobić na wymierzonej bieżni parę kółek

      Usuń
    2. Tor ma oficjalnie 2300m a nie 2500m jak twierdzi organizator biegu. Wystarczy poszperać na stronach toru czy w google. Wtedy wszystko się zgadza, a organizatorom powinien nos urosnąć :) A GPS to kłamie przy ostrych zakrętach a tu łuki były wyjątkowo łagodne, jak dla koni wyścigowych :D

      Usuń
  2. Życiówka to tylko na ateście ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy uważa inaczej. Dla jednych życiówka zrobiona z GPSem koło domu to nie życiówka, dla innych tylko na trasie z atestem. A w tym przypadku skoro organizator mówi że było 10 to było 10.

      Usuń
    2. To szkoda, że nie twierdzili że to był maraton :D Rekordy świata same by były :D

      Usuń
  3. W regulaminie jest zapisane ile wynosi dlugosc toru wiec nauczcie sie czytac kurwa!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. W regulaminie jest zapisane ile wynosi dlugosc toru wiec nauczcie sie czytac kurwa!!!

    OdpowiedzUsuń