13 listopada 2015

XXVII Bieg Niepodległości

Środa 11.11.2015

Dzwoni budzik, trzeba wstać. Poranek niby jak każdy inny, ale nie musiałam się śpieszyć do pracy, czy zajmować się obowiązkami domowymi, pranie, prasowanie i gotowanie obiadu poczeka. Na środę był inny plan, a mianowicie kolejny start. Nie byle jaki start, dla mnie bardzo wyjątkowy, gdyż po pierwsze prawdopodobnie ostatnia szansa na złamanie 50 minut na dystansie 10 kilometrów, po drugie ostatni, trzeci bieg Warszawskiej Triady Biegowej "Zabiegaj o Pamięć", po trzecie właśnie mijał rok od mojego pierwszego startu w masowym biegu. To właśnie na trasie Biegu Niepodległości zadebiutowałam rok temu.
Medal XXVII Bieg Niepodległości 2015



Wstałam dość wcześnie, bo około siódmej rano, a bieg był dopiero o jedenastej. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam jaka dziś pogoda, niestety widok za oknem był mało zadowalający, było ciemno, szaro i brzydko a do tego widać było silny wiaterek. Jednak termometr pokazywał już zadowalającą mnie temperaturę. Później kąpiel, szykowanie się do biegu i śniadanie. Na śniadanie wyjątkowo zjadłam rogala Marcińskiego na ciepło :-) Spojrzałam na zegarek i tu niespodzianka bo było po dziewiątej. Czas bardzo szybko leciał i pora była już wychodzić z domu i udać się na spotkanie z częścią Rembertów Team. Na spotkanie dotarłam lekko spóźniona i udaliśmy się wspólnie na bieg.

Śniadanie :-) 

Organizatorem biegu było Stołeczne Centrum Sportu Aktywna Warszawa. Wszystko było przygotowane i dopięte na ostatni guzik, a organizator pomyślał o wszystkich i o wszystkim. Dla uczestników docierających komunikacją miejską przygotowane były darmowe przejazdy w zamian za okazanie numeru startowego, a dla jadących samochodem z całej Warszawy, województwa i Polski biegaczy przygotowany był duży parking w centrum handlowym Arkadia. Dla mnie jest to osobiści bardzo duży plus i duża przewaga nad biegami organizowanymi przez OWM czy fundację Maraton Warszawski. Myślę jednak, że nie tylko dla mnie, ale patrząc po ilości samochodów na parkingu również dla setek innych biegaczy.
Środkiem ulicy zmierzamy na start :-)

Po dojeździe na miejsce, szybko się przebraliśmy w samochodzie i udaliśmy na miejsce zbiorki całego teamu. Na miejscu był czas na chwilę plotek, omówienie biegu i wspólne zdjęcie.
Rembertów Team. Foto. Tomasz Kłosek

Następnie ruszyłam poszukać innych znajomych. W tak dużym tłumie biegaczy (wszystkie 15 000 pakietów sprzedało się) udało mi się znaleźć kilku znajomych m.in. Ilonę "The F Force" oraz Marcina MarcinBiega, który do Warszawy przyjechał z daleka.
Z Marcinem 

Z Iloną

Po kolejnych minutach plotek ustawiłam się w swojej strefie "Biegnę na 50:00". Mój cel na ten bieg to złamać 50 minut.
Biegnę 50:00


Bieg rozpoczął się o jedenastej jedenaście, przed strzałem startera był jeszcze wspólny hymn.Hymn śpiewany na tyle gardeł robi niezapomniane wrażenie, aż chce się szybciej biec. W biegu biegło wielu moich przyjaciół, znajomych, trenerów, pacemaker'ów oraz profesjonalni biegacze, którzy będą reprezentowali Polskę na igrzyskach w Rio. Aby zapewnić komfort organizator podzielił biegaczy na strefy, które były puszczane w niewielkich odstępach czasowych. Nadeszła kolej na moją strefę.
Mnie trenuje, a tu w czołówce - Mariusz Giżyński 
Moi trenerzy Hubert i Piotrek z Duklanowski Team oraz Tomek z Warszawiaky Athletics Club


3.2.1. Start
Pierwszy kilometr. Foto. Tomasz Kłosek
Na podbiegu - Foto. Maratonczyk.pl

Ostatnia prosta ;-) na 100-200 metrów przed metą. Foto. Tomasz Kłosek

Wystartowaliśmy. Trasa biegu była banalnie prosta, był jeden zakręt a dokładnie nawrót i dwa podbiegi. Podbiegaliśmy dwa razy pod ten sam wiadukt, wiadukt na al, Jerozolimskimi przy dworcu centralnym.Linię mety przekroczyłam z czasem 00:51:54, plan minimum został zrealizowany. Jest nowa życiówka na dystansie 10 kilometrów oraz ukończyłam całą Warszawską Triadę Biegową, 25 kilometrów biegu z historią w tle.
Na trasie nie można było się zgubić czy zabłądzić, a że bieg był w centrum Warszawy było bardzo dużo kibiców. Kibiców było naprawdę dużo i dodawali niesamowitej siły i energii. Pierwsze pięć kilometrów biegu szło gładko, w prawdzie pierwsze dwa kilometry musiałam biec slalomem i po krawężnikach, ale wszystko zgodnie z planem. Na 5 kilometrze zawracaliśmy i zaczynał się wyścig do mety. Aby nie tracić czasu w walce o złamanie 50 minut nie korzystałam z picia na trasie. Niestety po nawrocie, wiatr zaczął mi utrudniać moją walkę. Chciałam biec dalej i szybciej, niestety wiało mi prosto w twarz. Na siódmym kilometrze wiedziałam, że 50 minut jest już poza zasięgiem, ale była walka o nową życiówkę.
Medale z Warszawskiej Triady Biegowej
Ta walka to też w przenośni, staram się nie biegać na 100% bo wolę pobiec w następnych biegach, niż ukończyć z super wynikiem, a później pauzować ze względu na kontuzję.
Po biegu również udało mi się spotkać z kilkoma osobami, w tym też z moimi trenerami i jedną z moich biegowych "idolek".
Moi pierwsi trenerzy Hubert i Piotrek z Duklanowski Team

Mój aktualny trener Mariusz Giżyński 

Z najszybszą kobietą z Iwoną Lewandowską

Tak minął rok mojego biegania. W zeszłym roku Bieg Niepodległości na tej samej trasie i dystansie ukończyłam z czasem 01:16:32 w tym roku 00:51:54. Jak widać przy odrobinie pracy wszystko jest możliwe, a to dopiero pierwszy rok.
Tak minął rok 

Dziękuję wszystkim przyjaciołom, znajomym i trenerom za pomoc, motywację i wsparcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz