30 listopada 2015

Morsowanie - mój debiut

Nowy cel nowe wyzwanie. Tym razem chciałam spróbować czegoś innego. Jednak morsowanie ma coś wspólnego z bieganiem i fitnessem.


Niedziela 29.11.2015
To ten dzień, na tą niedzielę zaplanowałam swój debiut w zimnej wodzie. Myślałam już o tym od jakiegoś czasu, jednak tak na poważnie to od poprzedniej niedzieli. Cały czas zastanawiałam się czy tak czy nie, czytałam i dopytywałam się. Był duży strach przed tą zimną wodą. Nie specjalnie się chwaliłam, aby jeszcze była droga odwrotu.
Szukałam rad w internecie, ale jak zawsze z największą pomocą przychodzą przyjaciele. Od Ani, która już nie raz pływała w zimnej wodzie uzyskałam dużo rad i listę tego co mam zabrać.
W sobotę na wieczór po treningu biegowym już się spakowałam. Do torby trafiły ubrania na przebranie i ręczniki (chyba ze trzy).
W niedzielę z samego rana czyli przed ósmą pojechaliśmy nad wodę. Ja pojechałam z Anią, po chwili dołączyli do nas pozostali pływający znajomi z Rembertów Team. Była również Karolina KaroRun, która również miała debiutować, ale choroba ją powstrzymała. 
Jeszcze nikt nie pływa, a na wodzie widać lód.

Przed wejściem do wody najpierw rozgrzewka :-)
Czyli spokojny bieg około kilometra, a następnie już wspólne ćwiczenia.  Różnego rodzaju wymachy, skłony i podskoki. 



Po rozgrzewce i rozciąganiu, ostatnia fotka i  ...
Rembertów Team
... lecimy do wody

Pierwsze wejście do wody troszkę "bolało". Z pomocą przyszli inni kąpacze i morsy. Weszłam i zanurzyłam się po szyję. Po tym zanurzeniu było już całkiem inaczej tak przyjemnie. Posiedzieliśmy chwilę w wodzie i wyszliśmy na ląd, tam szybka przebieżka i wspólna fotka.




Po wspólnym zdjęciu znowu pobiegliśmy do wody. 

Na miejscu panowała wspaniała atmosfera. W wodzie było cieplej niż poza nią, aż chciało się zostać dłużej. Następnym razem na pewno będę dłużej :-)  


Temperatura powietrza wynosiła około +3 stopnie, temperatury wody nie znam ale w wodzie był lód. 

Jak na pierwszą kąpiel w zimnej wodzie było świetnie, jestem mega zadowolona z mojego debiutu. Był stres i strach, ale jak się okazało nie było czego się bać. Po wyjściu z wody dostałam jakiejś ekstra energii , wszystkie bóle w nogach puściły, a mięśnie stały się takie rozluźnione. To było po pierwszy razie, a jak będzie po następnych? Już nie mogę się doczekać. 

Postaram się zebrać wszystko co znalazłam o morsowaniu i napisać dlaczego warto i co pozytywnego robi morsowanie dla naszego organizmu. Kąpiel w zimnej, lodowatej wodzie jest super. POLECAM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz