26 października 2015

Rok biegania

Mniej więcej rok temu zaczęłam biegać. Cała historia mojego biegania związana jest z jednym biegiem mianowicie z biegiem Niepodległości w 2014 roku, bo od niego się wszystko zaczęło. A od czego się zaczęło? Powód był banalny ;-), ale zaczęłam biegać i tak minął rok.





W zeszłym roku niespecjalnie myślałam o bieganiu, od ubiegło rocznych wakacji dużo jeździłam na rowerze, chodziłam na różnego rodzaju fitnessy, jednak nie myślałam o bieganiu. I tu nagle zobaczyłam ten medal, medal który był przygotowywany na bieg Niepodległości. Medal mi się spodobał, jednak aby go dostać trzeba było przebiec 10 kilometrów.

Nie zaczęłam biegać bo było to modne, bo chciałam być fit, bo chciałam być szczuplejsza(chciałam być szczuplejsza, ale nie przez bieganie), bo chciałam być zdrowsza. Powód był banalny bo chciałam mieć ten jeden medal. Wg wielu osób powód błahy bo nie liczą się koszulki, medale itp., ale jaki by ten powód nie był zaczęłam biegać. Dlatego teraz jak słyszę od kogoś, że startuje w tym czy innym biegu ze względu na np. fajną koszulkę to tylko życzę mu powodzenia. Zdarza się fala krytyki, że ludzie startują dla medali koszulek czy innych gadżetów, ale jeśli ma im to pomóc w pierwszym starcie czy w pokonaniu jakiegoś dystansu lub czasu to dlaczego nie. Każdy powód jest dobry, aby ruszyć się z kanapy, może to być kawałek metalu/plastyku/szkła itp zwany medalem.


Chcieć wystartować w biegu to jedno, a wystartować to co innego.
W zeszłym roku nie wiedziałam tego co wiem teraz, że bieg Niepodległości jest bardzo obleganym biegiem i jak weszłam na stronę zapisów niestety nie było już wolnych miejsc. Sytuacja dość podobna do tegorocznej, w tym roku 15000 numerów startowych sprzedało się w niecałe 3 doby. Trochę mnie to zmartwiło, ale zaczęłam czytać i dowiedziałam się, że będzie dodatkowa pula numerów, a dokładnie do sprzedaży wrócą te pakiety, które nie zostały opłacone. Datę zanotowałam i czekałam. W dniu dodatkowej sprzedaży udało mi się kupić pakiet, sam pakiet odebrałam w ostatnim możliwym terminie. Pamiętam jak dziś tą gigantycznie długą kolejkę do biura Aktywnej Warszawy i ten padający deszcz towarzyszący wszystkim stojącym w tej kolejce.

Pakiet był, niestety ja nie byłam przygotowana kompletnie.
Przed 11 Listopada przebiegłam się dwa razy, raz 3 kilometry i raz 10, Pierwsze 10 kilometrów zrobiłam 9 listopada czyli na chwilę przed biegiem, 10 listopada poszłam na noc do pracy i 11 rano prosto na bieg.

Przygotowana jak na wojnę, bidon z wodą, banan, słuchawki, nie wiedziałam co mnie będzie czekać. Bieg się zaczął, ja pobiegłam na podbiegach musiałam schodzić do marszu, ale dobiegłam. I w tamtym momencie tylko to się liczyło, że dostałam to po co biegłam. Czas oficjalny to 01:16:32, ale kto wtedy patrzył na czas.

Udało się, pierwszy bieg był za mną, wróciłam do domu szczęśliwa, ale ten medal tak samotnie wisiał.

I tak się zaczęło :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz