07 października 2015

Biegnij Warszawo 2015

Niedziela 4.10.2015

Budzę się rano, patrzę za okno, zapowiada się słoneczny i ładny dzień. Jem na szybko śniadanie i oglądam wiadomości. Drugi może trzeci artykuł brzmi "Dziś w Warszawie kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami ze względu na odbywający się bieg".  Patrzę na pomarańczową koszulkę i sobie myślę tydzień temu maraton a teraz Biegnij Warszawo.
Medal Biegnij Warszawo 2015

Od śniadania trzeba zacząć. 

Szybkie śniadanie czyli dużo węglowodanów i trzeba się szykować. Zakładam spodenki 3/4, pomarańczową koszulkę i wychodzę, ale z psem na spacer. Ten spacer przed wyjściem na bieg okazał się bardzo pożyteczny. Na spacerze okazało się że jest ciepło i robi się jeszcze cieplej. Szybko zmieniłam strój na krótszy i czas ruszać.

Bieg rozpoczynał się w okolicy Agrykoli, pamiętając o utrudnieniach tych zasłyszanych w tv i tych, które pamiętałam z biegu kobiet czy biegu konstytucji wyjechałam wcześniej. Bieg rozpoczynał się o godzinie 12, a Ja o 9:45 już w samochodzie. Niestety będąc około 10.15 na miejscu już natknęłam się ma problemy. Zamknięty już był wjazd w ulicę z ulicy Czerniakowskiej. Zaczynają się małe nerwy. W prawdzie czytałam w książce P. Starzyńskiego, że odrobina adrenaliny się przyda, jednak tego nie lubię. Trochę się pokręciłam i małym objazdem zaparkowałam prawie pod samym ForPro. Skąd na start to już tylko kilka metrów.
Energetyczna rozgrzewka przed biegiem z Better Body Studio

Biegnij Warszawo jest chyba jednym z najbardziej popularnych biegów w Warszawie. Wstępnie chciałam go odpuścić. Bo maraton tydzień wcześniej, bo ważny dla mnie Runbertow tydzień później oraz najważniejsze bo pakiet startowy na bieg 10 km kosztował 89 zł. Cena trochę duża, dokładam dychę i mogę biec w maratonie. Zdarzyła się jednak okazja nabycia tańszego pakietu dzięki Better Body Studio. Postanowiłam, że pobiegnę. Wiedząc że startuje w biegu około 11000 wiedziałam, że będzie lekko mówiąc ciasno, postanowiłam nie biec na życiówkę, tylko treningowo. Właściwie miał być to trochę mocniejszy trening.
Przed biegiem udałam się na wspólną rozgrzewkę z Better Body Studio pod sklepem ForPro, a po rozgrzewce w okolice Startu. Spotkałam kilku znajomych, było "5 minut" na wspólne rozmowy. 
Marcin "Biały Biega" i Darek czyli Rembertów Team na starcie 
Artur "Biegowy Wariat" i przyjaciele 

Z Magdą

Ustawiłam się w strefie startowej, stanęłam w drugiej strefie zgodnie z deklaracją czyli 45-55 minut. Było dość ciepło, gdzie tylko spojrzałam było pomarańczowo.

Wystrzelił starter.

Ruszyła pierwsza strefa, chwilę później druga. Biegniemy ulicą Czerniakowska, tydzień temu biegłam w tym samym miejscu w drugą stronę na maratonie.
Na pierwszym kilometrze - Foto. Tomasz Kłosek

Dobiegając do 2 kilometra zaczęłam się zastanawiać, mimo ścisku wyprzedzam dużo osób, patrzę na zegarek tempo ok. Czyli biegnę 5:15 i druga strefa tętna. Później podbieg trochę zwolniłam, tętno troszkę się zwiększyło,ale cały czas wyprzedzam. Na 5 kilometrze zlokalizowanym w al. Ujazdowskich był punkt z wodą, na takim krótkim dystansie nie zatrzymywałam się na picie. Napije się za metą.
5 kilometr - Foto. Tomasz Kłosek
Kawałek dalej stał Michał Wiśniewski, przybiłam piątkę i biegnę dalej, ale co mnie tu zdziwiło. Biegacze się zatrzymywali w czasie biegu aby zrobić sobie selfie z gwiazdą. Biegliśmy dalej mijaliśmy ambasady przy Al. Ujazdowskich, później ulicą Piękną do Marszałkowskiej. Trasa biegu prowadziła przez centrum Warszawy, na rondzie Dmowskiego skleciliśmy w kierunku ronda de Gaulle'a a następnie w stronę placu Trzech Krzyży. Widząc sejm wiedziałam że zaraz jest zbieg i Meta. I tak też było.
W kierunku Sejmu - Foto.Szymon Stamawski /warszawa.naszemiasto.pl
Na chwilę przed metą - Foto. Tomasz Kłosek

 Szybki trening zakończył się z czasem 55:42,  średnie tempo 5:25 maksymalne 4:15,  średnie tętno 176 uderzeń na minutę maksymalne 189 ud/min. Spalone 645 kalorii.
Na mecie oczywiście był medal i woda Magnesia. Możliwość wejścia na stadion Legii i dłuższe "5 minut " na rozmowę ze znajomymi.
Ewa "Bieganie mnie uskrzydla" Artur "Nie śpię, bo biegam - moja droga do ultra." Ja i Magda "FlyingShoes" - Foto. Tomasz Kłosek

Z Anią

Z Ewą i Sarą 
Szkoda że tak wiele osób pomyliło swoje strefy, przez co utrudniało bieg/zabawę /trening tym szybszym. To tak jak Ja bym ustawiła się w pierwszej linii pierwszej strefy. Dla mnie by to było mało komfortowe oraz utrudniało by to bieg dużo szybszym.
Na stadionie Legii - Foto. Tomasz Kłosek

Organizacyjnie wszystko bardzo dobrze.
Bardzo fajna, widokowa trasa z dużą ilością kibiców.
Dwa minusy.
1. Cena 90 zł za pakiet z numerem, koszulka techniczną Nike, sznurówkami, energetykiem i makulaturą w plecaczku podobnym jak na innych biegach trochę za dużo.
2. Konieczność udziału w jednakowych koszulkach z pakietu. Może i fajny zamysł, ale organizator tak straszył w regulaminie, a finalnie osoby w innych koszulkach zostały wpuszczane na start, pobiegły i na koniec medal też otrzymały. Jak mówimy A to powiedzmy też B

Mając chwilę czasu, na koniec udałam się na trasę i sama kibicowałam biegaczom, kilkanaście piątek przybitych. Fajnie jest kibicować :-)





2 komentarze:

  1. Ahh Natalia jak by było fajnie kiedyś się rozpędzić jak Ty :* Podziwiam twoją motywację do pracy nad sobą i to jak bardzo Ci się chce :) nawet po maratonie. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu nawet nie marzyłam o w połowie tak dobrych wynikach. Wszystko jest do zrobienia, wystarczy troszkę pracy włożyć. Dziękuję za miłe słowa i zapraszam do biegania :-)

      Usuń