15 września 2015

VIII Bieg Rotmistrza Pileckiego

W ten weekend, a nawet dokładniej w tą niedziele tj 13.09.2015 odbywało się bardzo dużo biegów. Maraton Wrocławski, Półmaraton Lechitów, bieg przez most i wiele innych. Na różnych dystansach i w różnym terenie. Ja wybrałam Bieg Rotmistrza Pileckiego na 5 kilometrów - i to był dobry wybór.
Medal VIII Bieg Rotmistrza Pileckiego


Na bieg zapisałam się dawno, nawet nie pamiętam kiedy, o opłacie startowej też nie napiszę bo nie pamiętam ile wynosiła, ale na pewno była to normalna suma.
Zaczynając od początku. Organizator przygotował spory parking dla biorących udział. Dla nie których to szczegół, ja na to zwracam uwagę. Znacznie lepiej jest przyjechać i zaparkować niż przyjechać i się stresować, denerwować bo nie ma gdzie zaparkować i finalnie zostawić samochód daleko od miejsca biegu.

Miejsce biegu.
Udałam się na miejsce gdzie było biuro zawodów oraz wszystkie inne atrakcje. Pierwsze co zobaczyłam to dużą chmurę dymu. Na miejscu akurat trwała inscenizacja i były używane świece dymne. Do biura zawodów po odbiór numeru była długa kolejka, w której spotkałam znajomych biegaczy. Kolejka była długa, bo wszyscy ustawili się do jednej. A organizator podzielił stanowiska i powinny być 3 kolejki. Gdy tylko organizator przypomniał stojącym w kolejce co oznaczają te numerki nad stanowiskami, odebrałam numer w 3 minuty. Po za numerem dostałam jeszcze naklejkę na samochód oraz możliwość skorzystania z posiłku po biegu. Mi więcej nie potrzeba.
Przy biurze zawodów był również depozyt oraz szatnia damska/męska. Ale to nie koniec. Na miejscu stał Kubuś były miejsca z grupami rekonstrukcyjnymi. Była grupa strzelecka, można było postrzelać i rozłożyć karabin na czas. Jednym słowem dużo atrakcji i dla mniejszych i dla większych. Bieg odbywał się w pięknym i zielonym parku "Kępa Potocka" na Warszawskim Żoliborzu.

Rozgrzewka :-)
Jeszcze przed biegiem.

Po odebraniu pakietu udałam się na bok,żeby w ciszy i spokoju się rozgrzać. A w tym parku było bardzo dużo miejsca na spokojną rozgrzewkę. Gdy ją się rozgrzewałam, biegały dzieci. Nasz start był zaplanowany na 11:45. Niestety biegi dzieci troszkę się przyciągnęły i start się opóźnił o około 20 minut. Trochę mało komfortowa sytuacja bo ja już rozgrzana a tu przymusowe czekanie. Ale nic się nie stało to nie olimpiada to bieg rodzinny i fajnie popatrzeć jak inni biegają.
Dystans biegu to 5 kilometrów, 2 kółka po 2,5 kilometra. Trasa prosta, przy rozgrzewce zauważyłam że jest jedna niewielka różnica poziomów. W biegu okazały się 2 podbiegi (niewielkie ale długie) na kółku. Trasa wśród drzew przez park, przy wodzie. Pogoda przed startem super, mi taka pasowała. W czasie biegu oczywiście musiała się zmienić i wiatr musiał wiać zawsze w twarz.

3,2,1 start
Strzał startera i biegniemy. I ja tu już popełniłem błąd. Ustawiłam się trzeciej może czwartej linii i chciał nie chciał musiałam się przepychać i być przepychana. Forma mi dopisywała, biegłam jak szalona (no w końcu Natalia Biega Jak Szalona) i tu był drugi błąd. Byłam w takiej formie, że pierwszy kilometr z pierwszym podbiegiem poszedł w tempie 04:37. Jednak trochę za szybko ruszyłam i na dalszych kilometrach musiałam zwolnić bo już siły brakowało. Ogółem cały bieg biegłam w czołówce kobiet. Finalnie na metę wpadłam z czasem 23:57. Z czasu jestem mega zadowolona chciałam zejść poniżej 25 minut a tu poniżej 24 :-)  (next level 22 ;-)). W swojej kategorii byłam 5 co mnie bardzo cieszy, wśród kobiet 10 na 130 tez dobry wynik.
Po biegu odpoczęłam tym razem dłużej niż zwykle bo chyba z 5 minut i ruszyłam zwiedzać.





Po biegu oczywiście musiał być posiłek regeneracyjny oraz lody :-)

Jeśli chodzi o organizację to dobra. Jeden minus to ta zmiana godziny startu, ale wszystkiego nie można przewidzieć. A totalną porażką by było gdyby organizator zdjął dzieci z trasy biegu bo dorośli muszą pobiegać. Drugi minus już większy to problemy z określeniem czasu. Firma ta mierzyła również czas na biegu flagi i wtedy też był problem. Zmiana miejsc na podium po dekoracji itp. Tym razem mój czas i miejsce tez się zmieniało. W niedzielę na wieczór wg już oficjalnych wyników byłam 110  a w poniedziałek rano 111. Dla mnie żadna różnica, ale jak się coś robi to dobrze. Ogółem **** (4 gwiazdki na 6)

Co nauczył mnie ten bieg.
- nie ustawiać się na początku, niech elita się wyszumi, ja i tak swoje pobiegnę.
- najpierw wolniej później szybciej, nie na odwrót.
- jak wiatr będzie chciał mi popsuć fryzurę to i tak popsuje, nie ważne w którą stronę będę biegła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz