29 czerwca 2015

Jak zmienić XL na XS

Nic trudnego. Przepis jest prosty i chyba dla każdego. Rok z mojego życia.


Prosty w teorii i jak się o tym pisze po roku.
Przez ostatni rok a dokładnie od 07.06.2014 do dziś udało mi się zamienić rozmiar XL na XS. Zmiana ta możliwa była dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości w dążeniu do celu. Cel jaki sobie założyłam rok temu to 60kg.

Na początku czerwca zeszłego roku dowiedziałam się, że w Warszawie odbędzie się największy trening fitness prowadzony przez Ewę Chodakowską. I od tego się wszystko zaczęło.
Wybrałam się na ten trening sama, nikogo nie znałam i nie wiedziałam do końca co i jak. Trening zaliczyłam cały, ciężko było.
Postanowiłam zawalczyć o siebie, powiedziałam sobie
za rok też przyjdę na trening do Ewy i będę szczupła

Ciężko się ćwiczy z dużą nadwagą a może to już była otyłość. Postanowiłam przejść na dietę. W internecie i kolorowej prasie jest tego dużo, ale... .
Jestem kobietą pracującą (praca fizyczna w dzień i w nocy, zależy od zmiany), potrzebuje siłę aby pracować. Szukałam diety dla mnie, ale nic nie mogłam znaleźć. To parę książek trochę internetu i czytałam co to węglowodany tłuszcze białko czego i ile potrzebuje, które potrawy są dobre a które złe. Na początek odstawiłam fastfood'y i cole.
Tak dla przypomnienia 1 szklanka coli (250ml) to 105 kalorii i 27 gram cukru. Ograniczyłam ziemniaki i pieczywo w zamian było więcej zielonego, chipsy zmieniłam na jabłka i marchewki.
Z mojej przemiany cieszył się pies bo zamiast krótkiego spaceru, chodziłam na długie i bardzo długie. Do pracy całe wakacje jeździłam rowerem, w domu był fitness przy płytach. Nawet kilka razy próbowałam biegać, ale nie spodobało mi się to.
We wrześniu nabyłam karnet na fitness, zaczęłam porządnie ćwiczyć. Aerobik w domu przed telewizorem a taki w klubie fitness bardzo się różni. W klubie przy innych osobach a przede wszystkim przy instruktorze lepiej się ćwiczy.

Kolejny kamień milowy. Jakoś pod koniec października zobaczyłam medal przygotowany na bieg Niepodległości w Warszawie. Bardzo mi się spodobał, pomyślałam biegnę. O bieganiu wiedziałam już dużo więcej niż w lipcu, a to dzięki blogom i stronom na fb. Dwa blogi szczególnie mnie zachęcały do biegania. Blog Bartka Warszawski Biegacz i Grzesia O Co Mi Biega. Chciałam się zapisać na bieg, ale niestety było już za późno,wszystkie miejsca były zajęte. A jednak się udało cześć osób nie opłaciło swoich pakietów i była druga sprzedaż, kupiłam pakiet na bieg.
No dobra pakiet kupiony, ale ja nie biegałam takich dystansów. Po fitnessie na siłowni zaczęłam biegać na bieżni i nawet zdążyło się kilka treningów na świeżym powietrzu. Przed samym biegiem udało mi się raz pobiec 10 kilometrów.
Mój pierwszy bieg odbył 11 listopada 2014 roku. Pamiętam jak dziś w najtańszych butach z dyskontu i bawełnianym dresie po nocy spędzonej w pracy pojechałam. Stanęłam wśród biegaczy. Moje pierwsze wrażenie oni się wszyscy chyba znają, a ja znowu sama w słuchawkach. Pobiegałam po drodze myślałam że umrę chyba kilka razy, ale dobiegłam i dostałam ten mój wymarzony piękny medal. Czas był wtedy nie ważny, ale byłam dumna i szczęśliwa że 10 kilometrów przebiegłam w 01:16:32. 
Tak zaczęła się miłość do biegania. Jakoś w niedługim czasie po tym biegu zapisałam się na bieg mikołajkowy. A później następny i kolejny.
Bieganie kolo domu, treningi fitness i na siłowni, trzymanie mojej diety (czyli jedzenie tego co mi smakuje w takich ilościach jakich potrzebuje - nie za dużo nie za mało).

Duklanowski Team - Edyta i Hubert 
Na początku marca kolejny kamień milowy mianowicie darmowy trening biegowy organizowany przez DuklanowskiTeam czyli dwójkę profesjonalnych trenerów Edytę i Huberta. Trening 8 marca był pierwszy później darmowe treningi odbywały się co sobotę, a ja na nie chodziłam. Te treningi dawały mi dużo więcej niż bieganie koło domu. Właśnie tej dwójce trenerów zawdzięczam, że jeszcze biegam i że tak szybko biegam. W międzyczasie poznałam jeszcze w klubie fitness trenera boksu Czarka, który pokazał mi jak ćwiczyć aby uzyskać lepszą kondycję. Trenując i pracując a w przerwach biegając w różnych biegach dotarłam do półmaratonu Warszawskiego. Bałam się, 21 kilometrów po nie całym pół roku biegania, ale pobiegałam. Półmaraton ukończyłam z uśmiechem na twarzy z czasem 02:09:26, dla mnie rewelacja. Po tym biegu coś się we mnie przełamało nie czułam bólu i zmęczenia, wręcz po powrocie z biegu do domu miałam ochotę jeszcze pobiegać.  Poczułam te endorfiny o których wszyscy dookoła mówili. Zakochałam się w tym :-) 

Od Półmaratonu zaczął się mój kolejny związek. Związek z Rembertów Team, który trwa i mam nadzieję że będzie trwał jak najdłużej.  
Rembertów Team

Czasu zaczęło mi brakować na fitness bo więcej było mi potrzeba na bieganie. Od czerwca karnet na fitness zawieszony a ja biegam jak szalona. Teraz fitness tylko okazjonalnie, ale od października powrót pod dach.


Tak minął mi rok, aktywny rok. Który mogę podsumować tak:

Rok ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń, a teraz jak przyjemnie. 

  • Rok temu ważyłam 95 teraz ważę 55 (bez żadnych farmaceutyków) 
  • Rok temu nosiłam XL a teraz XS 
  • Przebiegam ponad 100 kilometrów miesięcznie 
  • Wzięłam udział w 24 masowych biegach w tym Bieg Noworoczny, bieg WOŚP, Adidas Energy Takeover, Półmaraton Warszawski, bieg Flagi oraz Konstytucji, nike free run, Warsaw Track Cup. 
  • Najważniejsze poznałam cała masę fantastycznych, cudownych i wspaniałych znajomych, nie wymienię nikogo bo nie chcę nikogo pominąć, ale takich znajomych, przyjaciół mogę życzyć każdemu. Ta pasja łączy nas.

Cele, wyzwania i marzenia na kolejny rok.
  • Pracować nad moim brzuchem. 
  • Ukończyć maraton Warszawski z czasem poniżej 4 godzin
  • Wystartować i przebiec co najmniej 21 kilometrów w Wings for Life 
  • Pobiec i ukończyć bieg Rzeźniczka (tu czas nie ważny), chciałabym Rzeźnika ale trzeba umieć ocenić swoje siły i możliwości.
Pozdrawiam i do zobaczenia.



6 komentarzy :

  1. Natalia, rewelacja! Zmiana jaka w Tobie zaszła widoczna jest gołym okiem. I nie mówię tu tylko o wadze i rozmiarze. Praktycznie nie masz już zdjęć w słuchawkach! :) A to znaczy, że pojawiło się więcej przyjaciół i osób z którymi miło spędzasz czas, zamiast samotnie biegać ze słuchawkami. Tak trzymaj, jesteś wielka! (i szczupła!) Pozdrawiam :)

    P.s No i miło mi baaardzo z samego rana, że moje bazgroły na blogu do czegoś się przydały :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzesiu twoje bazgroły dały więcej niż Ci się wydaje i zapewne nie tylko mi, ale wielu innym osobom też pomogły. Nadal biegam w słuchawkach jak biegam sama a że rzadko biegam sama to i rzadko biegam w słuchawkach. Po tej fizycznej zmianie dużo lepiej czuje się na duchu.

      Usuń
  2. Natalia twoja historia jest naprawdę inspirująca. Poza tym, że wyglądasz świetnie też jesteś niesamowicie rozpromienioną osobą i zarażasz szczęściem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa :-) będę się starał zarazić jak najwięcej osób do aktywności i ruchu. Bo nawet zwykłe wyjście z psem na kilku kilometrowy spacer dużo nam daje.

      Usuń
  3. Gratuluję z całego serca! Wiem ile pracy włożyłaś w to aby być w tym miejscu w którym jesteś! Dzięki za każdy wspólne treningi! Tak trzymaj! Pozdrawiam! Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Dużo pracy włożyłam ale, ciężka była ona tylko na początku. Teraz to tylko przyjemność. Pozdrawiam.

      Usuń